• Wpisów:13
  • Średnio co: 134 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 17:24
  • Licznik odwiedzin:3 347 / 1881 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ohayo!!! Na razie nie mam czasu nic pisać. Musze zakuwać jak głupia by jakoś podciągnąć oceny na koniec roku . Szanse marne bo i tak skończę w piekle . Na razie tyle, muszę się pozbierać...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Przepraszam za tak długie przerwy, ale ciągle
Nie mogę się zebrać, by napisać nowy rozdział .
Gomenasai...
  • awatar Prostowłosa♫: To się zbierz, Mi zawsze ta piosenka z Angel beats pomaga, dawaj czarownico!
  • awatar sweet girlss 1: Ładna + zapraszamy do siebie ;)
  • awatar Yasashisa: Ohayo! Zapraszam na mojego minibloga. Jeśli chcesz uczyć się za darmo języka japońskiego- wpadnij gdyż zbieram grupkę osób, którą będę wraz z moim znajomym Japończykiem uczyć. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 





Mi się podoba taka wersja . Nie wiem kiedy wstawię następny rozdział, ponieważ zostawiłam swój zeszyt u rodzinki :<. Całusy
  • awatar misao245: Słodkie :*
  • awatar Gość: Super blog :* Wpadnij do mnie pisze opowiadania ...
  • awatar Yasashisa: Czy ja jedyna wolę słitaśniejsze wersje?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Takie śliczne...
  • awatar misao245: po prostu SUGOI :) zakochałam się w tej piosence :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Rozdział IV

Część II

Yin mimowolnie otworzyła usta.
Znajdowała się w niesamowicie pięknym miejscu. Wielki zamek zbudowany z białej cegły wraz z srebrnymi dachami prezentował się wytwornie i pysznie. Wokół zamku pieniło się wzburzone morze.
Awatar stała na wieży oparta o mur. Ciepłe powietrze muskało śnieżnobiałą suknię, w którą była ubrana. Zmarszczyła brwi. Przecież nigdy nie nosiła tak eleganckiego stroju. Materiał sukni wydawał się być utkany z płatków śniegu oświetlonych promieniami księżyca. Gorset wykonany z materiału o ton ciemniejszego, ozdobiony był diamentami.
- Tutaj jesteś - rozległ się męski głos za jej plecami. Dziewczyna odwróciła się.
Ciemnowłosy młody mężczyzna pochylił się w ukłonie przed Yin.
- Kim jesteś? - spytała zaskoczona.
Młodzieniec wyprostował się. Spod czarnych włosów mignęły bursztynowe oczy. Był niesamowicie przystojny, zdawał się być bogiem. Rozchylił idealne wargi w uśmiechu, którego nie można było nazwać przyjemnym.
- Nie wiesz Yin? Więc przejdźmy się - nie pytając dziewczyny o pozwolenie objął ja ramieniem w talii.
- Co to za miejsce? - zdawało jej się, że je skądś zna.
- Nazwałbym je moim domem, ale to byłoby kłamstwo. Ten zamek jest moja własnością. Podobnie jak ty - spojrzał na Yin. W jego wzroku kryła się zaborczość i żądza.
Awatar oswobodziła się z jego uścisku.
- Nie jestem niczyja własnością - powiedziała spokojnie. Nieznajomy nie budził w niej żadnych uczuć. Jednak była w nim namiastka władczości, która kazała Yin słuchać go. Nie wydawał się jej obcy, ale nie mogła sobie przypomnieć skąd go znała.
Młodzieniec zmrużył oczy rozbawiony.
- Czyżby? Zapomniałaś o tym do kogo należy twoje serce? Komu przysięgałaś wierność i miłość? - zaśmiał się paskudnie - Hm..miłość. Przecież ty nie możesz obdarzyć żadnego śmiertelnika swoim uczuciem, gdyż to należy do mnie. Nie zastanawiałaś się czemu twoje uczucia są wygaszone i nie jesteś taka jak każdy człowiek?
- Kłamiesz - szepnęła, choć czuła, że to może być prawda. Wszystko by się układało w całość.
- Nie wierzysz mi moja mała bogini? - młodzieniec musnął gorącymi palcami podbródek Yin - Nie wierzysz, że jesteśmy sobie przeznaczeni?
Dziewczyna cofnęła się.
- Nie! - krzyknęła. Pomyślała o ciepłym uśmiechu Jesse'a i znalazła w sobie odwagę.
- Nie uciekniesz mi. Zawsze cię znajdę - zaśmiał się znowu i wyciągnął ręce w stronę Yin. ale awatar była szybsza. Zręcznie odbiła się od murku na wieży i stanęła na nim niepewnie. Ocean w dole huczał i szumiał wołając nieustępliwie Yin do siebie. Bez wahania rzuciła się w jego lodowate objęcia.
Zanim zanurzyła się w wodzie usłyszała nieludzki krzyk dobiegający z wieży białego zamku.

* * * * *

Yin otworzyła oczy. Leżała okryta kocem w ciemnym pomieszczeniu. Drżącą ręką odgarnęła kosmyk włosów z twarzy i usiadła.
To tylko sen...
Ale wszystko było tak realistyczne i znajome. Zwłaszcza twarz nieznajomego młodzieńca. Czuła się jakby tamto miejsce było jej prawdziwym domem.
Wciąż dygocąc wstała i rozejrzała się. Musiała być późna pora, gdyż przez okno nie przebijał się nawet skrawek jasności. Jedynie gwiazdy migotały tworząc drogi ciągnące się po czarnym niebie. Dziewczyna podeszła do okna i uchyliła je. Lodowate powietrze okręciło się wokół niej, skutecznie rozbudzając. Za duża koszula, którą pożyczył jej Jesse załopotała od podmuchu.
Daleko lśniły lampy licznych uliczek dużego miasta. Yin widziała tę migoczącą metropolię, która nigdy nie zasypia i znów pomyślała o śnie. Bogactwo i przepych wydawały się jej czymś naturalnym, a ten świat był podzielony na część bogatą i będącą w skrajnej nędzy.
Usłyszała szelest miękkich kroków i zaspany głos. Zamknęła okno.
- Co się stało? Czemu nie śpisz? - Jesse stał w progu pokoju przecierając zaczerwienione oczy.
- Przepraszam, nie chciałam cię obudzić. Po prostu miałam zły sen - Yin liczyła, że ta odpowiedź wystarczy chłopakowi.
- Coś innego cię trapi - odparł Jesse stając obok. Wyczuł, że awatar nie mówi wszystkiego.
- To nieważne - szepnęła. Teraz gdy był tu Jesse czuła się pewniej. Poczuła jego ciepłą dłoń na ramieniu i odwróciła głowę. Znów zatonęła w jego błękitnych oczach. W jego wzroku kryła się troska i szczery niepokój. Yin wpadła w objęcia chłopaka i wtuliła twarz w jego pierś.
- To wszystko takie pokręcone - załkała - Widziałam inny świat, lepszy niż ten, a jednocześnie o wiele gorszy. Wszędzie jest nienawiść którą ja wywołuję - odsunęła się o krok - Przepraszam.
- Nie masz za co przepraszać - uśmiechnął się Jesse. Otworzył usta by coś dodać, ale wtedy rozległo się piszczenie jakiegoś urządzenia w kieszeni chłopaka. Wyjął srebrny prostokątny przedmiot i przyłożył do ucha - Halo? Tak, cześć. Nie, nie obudziłeś mnie...
Z przedmiotu dobiegł trochę stłumiony głos. Jesse zmarszczył brwi.
- Co mówisz? - w odpowiedzi znów odezwał się głos - Okay, Olson teraz lepiej. Mów.
Głos znów się odezwał. Był dość wyraźny, by Yin słyszała pojedyncze słowa.
- Musicie się...wynosić....Namierzyli nas....Inari mówi, że - głos na chwile ścichł - Także musimy się spotkać...Yornone.
- Dobrze - odparł Jesse i wyłączył przedmiot - Ubierz się szybko - rozkazał Yin i wyszedł z pomieszczenia.
Determinacja i napięcie w głosie Jesse'a kazały jej pośpieszyć się. znalazła swoją sukienkę i szybko ja założyła. Zawiązała buty i wyszła z pomieszczenia. W kuchni na stole leżały długie noże i rewolwer. Jesse zbroił drugi pistolet. Był już ubrany w swój czarny płaszcz.
- Jesteś już. Dobrze - złapał pas z bronią wiszący na krześle i ukląkł przed Yin - Wątpię by ci się to przydało, ale w razie czego trzymaj - zapiał pas na talii dziewczyny i wstał.
- Nie umiem używać broni - rzuciła z westchnieniem dotykając ciężkiego noża.
- Nic nie szkodzi. Jeśli dopisze nam szczęście dotrzemy do reszty bez kłopotów.
Jesse schylił się i założył maskę. Nie był to już ciepły o życzliwy chłopak, który tak troskliwie opiekował się dziewczyną. Teraz był to wyszkolony zabójca, który miał określony cel i za wszelką cenę chciał do niego dotrzeć.
- Gotowa? - spytał.
Yin chciała już odpowiedzieć, gdy Jesse błyskawicznie odwrócił się do okna. Nim dziewczyna zorientowała się pchnął ją na podłogę i padł obok. Awatar stęknęła, gdyż mocne uderzenie pozbawiło ją tchu.
Wtedy usłyszał strzał i okno rozsypało się w drobinki zasypując oboje ostrymi odłamkami.

* * * * *
Przepraszam, że tak nie pisałam, ale nie miałam czasu. Następny rozdział postaram się wstawić szybciej
  • awatar Seiti: Widzę, że nie tylko mnie się podoba zestawienie czarnych włosów z bursztynowymi oczami. XD
  • awatar kuki0013: powiem tylko jedno słowo cudo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Niestety z powodu nawału nauki trudno mi znaleźć czas na wstawienie zakończenia tego rozdziału :<. Jest na razie tylko w zeszycie, ale postaram się znaleźć jutro chwilę i spisać go na kompa. Fajnie, że moje dziwaczne wymysły kogoś zainteresowały . Uwielbiam Was i wasze blogi też .

  • awatar misao245: Całkowicie popieram Seiti :D Tak rzadko spotykam na co dzień ludzi obdarzonych talentem pisania... a szkoda. Jestem ciekawa jak się rozwinie wątek Yin. Czekam niecierpliwie :*
  • awatar Seiti: "Dziwaczne wymysły kogoś zainteresowały", chyba każdemu to przechodzi przez głowę i cieszy się, że ktoś czyta jego wypociny. :D To niesamowite, jak jedna historia ożywa w umysłach czytelników. Czekam na dalszy ciąg :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rozdział IV

Część I

Dom Jesse'a okazał się zaskakująco przytulny i wygodny. Chłopak zaoferował, że przygotuje kolację i zniknął w pomieszczeniu, które nazywał kuchnią. Yin w tym czasie z uwaga oglądała swój nowy dom. Prostota i skromne urządzenie przypadły do gustu dziewczynie. Najbardziej podobał jej się pokój, który Jesse przygotował dla niej. Mimo, że był mały emanował życzliwa atmosferą. Jednak Yin z chęcią wróciła do kuchni, gdy zawołał ją Jesse.
Niestety kolację chwilowo zakłócił nieproszony gość. Zza drzwi rozległ się łomot jakby ktoś uderzał pięścią o drewno.
- Cholera... - warknął Jesse i wstał od stołu - Nie ruszaj się stąd - rozkazał Yin i wyszedł z kuchni.
Ktoś kopnął w drzwi.
- Jess! Otwórz mi, do diabła! - warknął kobiecy głos.
Zamek w drzwiach zgrzytnął i te uchyliły się ze skrzypieniem.
- Zamknij się i właź! - syknął Jesse do gościa. Odpowiedziało mu parsknięcie.
Po chwili chłopak pojawił się w kuchni. Wyglądał na wściekłego i zmieszanego. Zaraz za nim weszła osoba, której otworzył drzwi.
Nieznajoma wywarła spore wrażenie na Yin. Młoda kobieta miała może dwadzieścia lat. Ubrana była w krótka czarna koszulkę, długie spodnie i wysokie buty. Na wierzch zarzuciła wyświechtany, za duży na nią płaszcz. Miała krwistoczerwone długie włosy i żurawinowe lekko skośne oczy. Usta zaakcentowała ciemnoróżową szminką. rozsiewała wokół siebie atmosferę grozy i powabu.
- Niefortunnie się składa, że muszę przedstawić cie mojej starej znajomej - chwilę milczenia przerwał Jesse zwracając się do Yin. Przedstawiam ci diabelską Inari. To urodzona sadystka o psychopatycznych skłonnościach.
Krwawowłosa dziewczyna zmrużyła oczy.
- Miły jak zawsze - westchnęła i spojrzała na Yin - Witam na tym świecie awatara. Czekałam już dość długo...
- Jak to " dość długo"? - zaciekawiła się Yin.
Inari chwilę stała niezdecydowanie jakby uznała, że powiedziała coś głupiego.
- Nieważne. Zapomnij. A ty - odwróciła się do Jesse'a - daj mi coś do jedzenia. Umieram z głodu.
- To już nie spijasz krwi z gardełek dzieci? Jaka nowość - zakpił złośliwie chłopak, ale wstał i zaczął przetrząsać szafki.
- A właściwie po co tu przyszłaś? Nie zapraszałem cię... - spytał, nie odwracając się.
- Czy ja potrzebuje twojego zaproszenia? Nie wydaje mi się - wzruszyła ramionami, ale jej oczy zdradzały smutek. Yin chciała się do niej odezwać, ale ta ją ubiegła.
- Kontrolujesz żywioły?
- Podobno tak, ale nie wiem jak to robić. Nic nie pamiętam.
- Więc na co nam ona? - Inari zwróciła się do Jesse'a - Jest bezużyteczna.
"Bezużyteczna". Nieznane słowo, kilka liter, a sprawiało niemal fizyczny ból.
- Brawo idiotko - Jesse postawił talerz przed dziewczyna z miną jakby chciał ja zabić - Zamknij wreszcie pysk.
Inari otworzyła usta jakby chciała coś powiedzieć, ale szybko je zamknęła. Wydawała się być zaskoczona wybuchem Jesse'a.
- Przepraszam - szybko powiedziała Yin, gdyż czuła, że to przez nią się pokłócili.
Jesse westchnął.
- Nie twoja wina. Nie musisz przepraszać.
- Chyba jednak tak - cicho odparła awatar.
Inari potrząsnęła ognista grzywą włosów.
- Jess ma racje. Zachowałam się podle. Już stąd znikam.
Poderwała się szybko z krzesła i zarzuciła płaszcz. Jedzenie na talerzu pozostało nietknięte. Odwróciła się w stronę drzwi. Yin również wstała.
- Nie wychodź, zostań jeszcze trochę.
Inari skrzywiła się, co miało być chyba uśmiechem.
- I tak nie mam czasu, muszę znaleźć Olsona. Miło było cię zobaczyć Yin. Na razie.
Trzasnęły drzwi.
- To chyba moja wina.. - westchnęła Yin siadając.
Jesse drgnął.
- Co? A nie przejmuj się nią. Zawsze taka jest. Nikt nie wie o co jej właściwie chodzi. ruda wiedźma...
- Wydaje się być samotna.
- To jej pasuje. Chodź zjedz coś. zapomnij o niej.

* * * *

Przepraszam, że tak mało, ale nie wyrabiam się czasowo. Resztę wstawię jak tylko znajdę chwilę Sorki za błędy

Inari
  • awatar Seiti: Szkoda, że krótki :( Czekam, aż coś się zacznie wyjaśniać :) bo na razie podsycasz moją ciekawość.
  • awatar Lisa Angels: Krótki! Po takiej przerwie liczyłam na długi pełen akcji rozdział. Nie mam zielonego pojęcia co siedzi ci w głowie i co będzie dalej ale wiem ze będę czekać na kolejną część.
  • awatar kuki0013: rozdziały super bardzo mnie zaciekawiły oby tak dalej ;) sorki że tak skomentowałam wszystkie rozdziały w jednym
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przepraszam, że mnie tak długo nie było, ale komputer był w naprawie. Postaram się coś w tym tygodniu wstawić. Trzymajcie kciuki
 

 

Rozdział III

Yin siedziała na obitym skórą fotelu. Oparcie było wytarte, ale nie zniszczone. Pokój do którego zaprowadził ją tajemniczy człowiek, też prezentował się nieźle. Płyty na podłodze w wielu miejscach popękały, ale sufit i ściany wydawały się nienaruszone. Mimo, że od razu widać było duże zaniedbanie, pomieszczenie nie prezentowało się źle.
- Stary budynek ziemskiej arystokracji, jak mniemam. Niestety tylko kilka pokoi prezentuje się tak dobrze jak ten. Reszta jest zawalona, ale sądzę, że było tu kiedyś muzeum - odezwał się tajemniczy mężczyzna stając przed dziewczyną - Ale nie jesteśmy tu by podziwiać europejskie rezydencje. Nazywam się Jesse. Cieszę się, że cię spotkałem awatarze.
- Skąd wiesz kim jestem? - spytała Yin - I czego chcesz?
Jesse zaśmiał się cicho.
- Chyba wszyscy o tobie wiedzą Yin. Jesteś w końcu awatarem. Ale szczerze muszę przyznać, że zaintrygowałaś mnie. Nie jesteś taka jak inni awatarzy. Masz uczucia i to cię czyni niezwykłą. Porwałem cię dlatego, że liczę na twoją pomoc. Widzisz Yin, od kilku lat chodzą pogłoski o budowie czterech Wież Śmierci. Mają stanąć w Tokio, Paryżu, San Diego i na Alasce. Oczywiście - dodał w zamyśleniu - kiedyś się tak nazywały. Teraz to wszystko to Terra Morte. W gruncie rzeczy chodzi o to, że jak sądzę nie wyniknie z tego nic dobrego. Te wieże mają ułatwić kontrolę nad ludźmi. A do tego nie wolno nam dopuścić.
- A do czego jestem ci potrzebna? - rzuciła lekko drżącym głosem - Jeśli nie zechcę ci pomóc to zabijesz mnie, prawda?
Młodzieniec poruszył głową jakby zaskoczony.
- Nie sądzę bym bez ciebie dał radę, ale jeśli nie chcesz mi pomóc pozwolę ci odejść. Mówiłem już jesteś inna niż wszyscy awatarzy. Gdybyś była taka jak oni zabiłbym cię nie pytając o imię. Rozumiem, że mi nie ufasz, ale chciałbym byś wiedziała, że nie wszyscy są tacy jak ludzie w Instytucie. Ich nie obchodzi życie niewinnych ludzi, a ja nie pozwolę by świat znów runął w chaos. Daję ci wybór. Jeśli odejdziesz nie zabiję cię, chodź inni pewnie będą chętni to uczynić. Gdybyś jednak zgodziła się zostać przysięgam, że nic złego cię nie spotka.
- Ludzie ciągle kłamią, więc czemu mam ci ufać? Wszyscy czegoś ode mnie żądają, choć ja nawet nie wiem o co chodzi. Może i nie pamiętam nic z przeszłości, ale ta teraźniejszość jest o wiele gorsza. Chcecie bym był taka jaka wam pasuje. Czyja tylko po to jestem? Głupia marionetka, którą wszyscy mogą sterować? - Yin wypowiedziała te słowa spokojnie, jakby dla niej nic nie znaczyły. Ale w środku czuła rozdzierający ból.
Jesse milczał.
- Więc jednak jestem po prostu pustą lalką - szepnęła, a po policzkach pociekły jej gorące łzy - Dla was jestem rzeczą, którą można się posłużyć, a potem kopnąć w kąt - przycisnęła rękę do ust chcąc stłumić płacz.
Teraz dopiero zamaskowany chłopak drgnął.
- Nie wiem czemu od razu wyciągasz taką opinię, przecież nic jeszcze nie powiedziałem. Wcale nie uważam cię za pustą lalkę, choć inni pewnie by się sprzeczali przy tym - mruknął pod nosem - Nie wiem czemu ci popieprzeni naukowcy chcieli byś tak sądziła, ale to nie znaczy, że to jest prawda.
Yin wstała z fotela.
- Może masz rację...Ale jeśli chcesz bym ci pomogła musisz mi coś obiecać.
- Słucham.
- Po pierwsze nie okłamuj mnie. Nie potrafię odróżnić prawdy od oszustwa, a skoro twierdzisz, że nie jestem tylko marionetką, nie chcę byś się bawił moim kosztem.
- Nie śmiałbym....
- Po drugie...- przerwała mu awatar - chcę byś nauczył mnie wszystkiego.
- Wszystkiego?
- Chodzi mi o to, ze nie potrafię sobie z niczym poradzić. Ten świat jest dla mnie dziwny i obcy, a ja nie pamiętam niczego. Przysięgniesz mi to? - spojrzała na chłopaka.
- Dobra, przysięgam - odparł Jesse wzdychając.
- Więc ci pomogę - skinęła głową Yin.
- Myślę, że powinniśmy się stąd zbierać. Tutaj policja ma nas jak na dłoń. Zabiorę cie do mojego mieszkania w centrum miasta. Tam poczekamy aż to wszystko ucichnie.
- Dobrze -zgodziła się machinalnie awatar. Nie czuła z tego powodu radości ani smutku. Nie obchodziło jej gdzie ją zabierze Jesse. Wystarczyło to, że obiecał jej pomoc.
Zaskrzypiały drzwi i wszedł brodaty mężczyzna.
- Wybacz Jesse, ale musisz się stąd zmywać - rzucił okiem na Yin - Gliny podobno jadą.
- Cholera - warknął Jesse waląc pięścią w oparcie fotela - Nie mógłbyś ich jakoś zatrzymać?
- Nie - pokręcił głową facet - Mają nakaz przeszukania wszystkich pobliskich budynków. Zrozum mam żonę i dzieci - spojrzał prosto na Jessa - Nie mogę ryzykować.
- W porządku. Chodź Yin - wyciągnął rękę w stronę dziewczyny. Awatar po chwili wahania chwyciła ja i dała się poprowadzić przez korytarz. Minęli zwalone na ziemie kolumny i gabloty, w których pewnie kiedyś stały eksponaty. Yin w milczeniu oglądał misterne wzory na skorupach naczyń leżących na podłodze. Dalej stał prawie niezniszczony posąg jakiegoś boga, ludzkich rozmiarów. Na szyi miał łańcuszek z białego złota z ametystową zawieszką.
- Jaki piękny - szepnęła i podeszła do rzeźby. Stanęła na palcach i wyciągnęła rękę, by go zdjąć, ale wyprzedziła ją ręka odziana w skórzaną rękawiczkę. Jesse zgrabnym ruchem zdjął naszyjnik i przyjrzał się mu uważnie.
- Ciekawe - mruknął lustrując fioletowy klejnot - Tyle razy tędy przechodziłem, a nigdy go nie zauważyłem. Masz szczęście Yin - delikatnie odgarnął jej włosy z szyi i zapiał naszyjnik.
Awatar czuła się zmieszana.
- Nie powinnam go nosić. Ty pierwszy go dotknąłeś.
- Ale ty go pierwsza zobaczyłaś. Zresztą - przekrzywił głowę na bok jakby oceniając Yin - pasuje do ciebie. Wyglądasz pięknie.
Dziewczyna poczuła gorąco na policzkach i szybko pochyliła głowę. Gest Jesse'a wywołał u niej zakłopotanie.
- Dziękuje - mruknęła cicho.
Wyszli tylnymi drzwiami na rozległy plac za budynkiem. Stał tam dwukołowy dość masywny pojazd.
- Co to takiego? - spytała Yin pokazując pojazd.
- Motor - odparł zaskoczony Jesse - Nie widziałaś nigdy czegoś takiego?
Awatar kiwnęła głową.
- Przepraszam zapomniałem, że nie jesteś człowiekiem - westchnął chłopak. Wskoczył na maszynę i kopniakiem odpalił silnik. - Na co czekasz? Wsiadaj.
Yin skrzywiła się, ale podeszła do motoru i przy pomocy Jesse'a siadła za nim. Pojazd zachybotał się lekko i dziewczyna przywarła mocniej do płaszcza chłopaka.
- Spokojnie bo mnie udusisz - łagodnie odezwał się Jesse - Trzymaj się tylko mocno i pochyl głowę.
Maszyna warknęła jak rozwścieczony kot i ruszyła nabierając prędkości. Powietrze rozwiało włosy Yin, gdy wyjechali na drogę i Jesse przyspieszył. Dziewczyna musiała przyznać że taka jazda jest nawet przyjemna, a na pewno lepsza niż tamtymi samochodami, którymi wcześniej ją wieziono.
Jazda skończyła się dość szybko, gdyż Jesse skręcił w odludną uliczkę i zatrzymał się przed niewielkim domem. Gdy Yin stanęła na nogi, te ugięły się pod nią i upadłaby, gdyby nie koci refleks młodzieńca, który ją zdążył złapać nim uderzyła głową o twardy podjazd.
- Wszystko w porządku? - spytał pomagając jej wstać.
- Tak - odparła nieco oszołomiona.
Chłopak otworzył drzwi do budynku i zniknął w jego wnętrzu. Dziewczyna stała chwile sama, ale Jesse nie wrócił więc weszła do środka. W małym przedsionku nikogo nie było, ale usłyszała hałas w głębi domu i ruszyła za jego źródłem.
Pchnęła uchylone drzwi i stanęła na przeciw przystojnego chłopaka.
Młodzieniec wyglądający na może osiemnaście lat uśmiechnął się. Miał proste włosy w kolorze popielatego brązu i błękitne oczy. Ubrany był w zwykły czarny podkoszulek i spodnie.
Jego widok zaskoczył Yin.
- Ja...nie...- jąkała się na co chłopak znów się uśmiechnął.
- Coś się stało Yin? - jego głos uderzył w dziewczynę jak miecz.
- Jesse? - dopiero teraz zauważyła płaszcz i maskę rzucone niedbale na podłogę.
- A kogo się spodziewałaś? Tak wyglądam naprawdę.
- Przepraszam - odwróciła głowę i wbiła wzrok w podłogę. Nowe uczucie zalało jej serce wbijając się w nie boleśnie. A wiązało się z tym tajemniczym chłopakiem.
Miłość...


Yes! Nareszcie napisałam . Mam nadzieję, że wyszedł mi lepiej niż poprzedni

Doktor Messeger

I mój ulubieniec - Jesse
  • awatar Seiti: Gdzie zaginęłaś? Wróóóć!
  • awatar Lisa Angels: podłączam się pod pytanie seiti.
  • awatar Seiti: Wszędzie zastój z rozdziałami :/ Kiedy coś dodasz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Rozdział II

Samochody. Bezsensowne, bezpłciowe maszyny, które właściwie nikomu nie są potrzebne. Takie zdanie miała o nich Yin, gdy wyszła z doktor Messeger na zewnątrz. Znienawidziła zwłaszcza czarny pancerny wóz, do którego zmuszono ją by wsiadła. Był jak miniaturowe więzienie. Miał zamykane na zasuw tylne drzwi, jakby Yin była groźnym kryminalistą. Alice próbowała przekonać dziewczynę, że to dla jej dobra. Yin milczała, nie chcąc urazić doktor. Kobieta miała siedzieć z przodu wozu, by móc kontaktować się z awatar. Tak więc dziewczyna była skazana na samotne siedzenie w tej niewygodnej "puszce". Wozem niemiłosiernie trzęsło i rzucało na nierównościach drogi. Zawroty głowy dokuczały Yin dopóki nie położyła się i zasnęła.

Yin śniła o szarym wilku z blizną na pysku. Znajdował się na zaśnieżonej łące w jakimś lesie. Był naprawdę piękny. Jego futro lśniło stalowo, a oczy miał barwę błękitu. Gdy szedł pod skórą prężyły się mięśnie. Ziewnął szeroko ukazując czerwone wnętrze paszczy i białe kły. Wilk był niewątpliwie żywą maszyną do zabijania. Tak podpowiadał Yin instynkt. Ale we śnie każdy jest odważniejszy. Dziewczyna podeszła do zwierzęcia i dotknęła delikatnie jego ciepłego pyska. Wilk spojrzał na nią zaskakująco inteligentnymi oczami. Zaskomlił i polizał awatar po policzku. Ta zaśmiała się.

Łup! Ze snu wyrwał ją zgrzyt gniecionego metalu i krzyk ludzi. Raz po raz dobiegał ją huk wystrzału. Samochód przyspieszył i Yin potoczyła się bezwładnie do tyłu i uderzyła w drzwi. Stęknęła z bólu. Auto podskoczyło na czymś i dziewczyna upadła ciężko na plecy. Leżała chwilę oszołomiona, gdy z zamontowanego mikrofonu dobiegł głos doktor Messeger.
- Atakują nas, ale nie przejmuj się. Ten wóz przetrzyma to.
- A jeśli nie?! - odkrzyknęła histerycznie Yin.
- Będziemy się bronić - odparła w końcu Alice.
Gniewne krzyki napastników wzmogły się. Cztery samochody towarzyszące wozowi wiozącemu awatar odpowiedziały ostrzałem. Samochód podskakiwał na dołkach rzucając Yin na boki. Słyszała jak pociski odbijają się od ścian.
Nagle rozległ się ogłuszający huk i wóz zaczął koziołkować bezwładnie. Yin krzyczała z przerażenia i bólu. Uderzała o ściany przy każdym obrocie wozu. To było koszmarne przeżycie. Ale po chwili samochód stanął i zapadła głucha cisza. To było znacznie gorsze niż tamto.
- Alice? - wyjąkała krztusząc się krwią, która napłynęła jej do ust.
Nikt jej nie odpowiedział.
Yin słyszała kroki zbliżających się ludzi i próbowała wstać. Musiała się przecież jakoś obronić. Ale nie mogła się podnieść. Zupełnie jak wtedy w tej białej sali na stole. Tępe pulsowanie w głowie rozpraszało jej myśli nie dając się skoncentrować.
Na zewnątrz słychać było odgłosy rozmów.
- Jak to cholerstwo otworzyć? - dobiegł ją męski głos.
Uderzenie metalu o metal.
- Trzeba to odsunąć idioto - warknął drugi głos.
Chrzęst skobla i otwieranie drzwi. Już za późno na ucieczkę. Yin zamknęła oczy.
Ktoś pochylił się nad nią i dotknął jej szyi.
- Jest nieprzytomna - odezwał się - Ale żyje.
Wtedy Yin kopnęła go w twarz. Mężczyzna uderzył o ścianę i osunął się zostawiając na niej krwawą smugę. Awatar wyskoczyła z samochodu. Wiedziała, że nie ma szans w starciu z tą chordą, ale musiała spróbować.
Rzuciła się między uzbrojonych ludzi mijając zręcznie pierwszych. Ale jej nogi były słabe jak u dziecka. Nim odbiegła na bezpieczną odległość coś podcięło jej nogi i powaliło na ziemię. Dźwignęła się na łokcie krzywiąc z bólu. jej nogi unieruchomiło metalowe obole. Próbowała je rozszarpać, ale bezskutecznie wytężała siły. Podbiegli do niej napastnicy, więc zacisnęła dłonie w pięści. Wtedy dwie pary rąk podniosły ją do pozycji stojącej. Trzecia osoba wykręciła jej ręce do tyłu i zręcznie związała. Osłabiona wciąż Yin nie była w stanie się bronić. Krzyczała tylko słowa w języku, którego sama nie rozumiała. Brzmiały ostro i groźnie. Ktoś założył jej knebel tak, że jej wrzaski zamieniły się w niezrozumiały bełkot. Ludzie uwinęli się ze wszystkim w milczeniu jakby doskonale wiedząc co mają robić.
Teraz stali niezdecydowanie.
- Co teraz? - rzucił jeden.
- Czekamy na Olsona - odparł drugi.
Wtedy podjechał czarny mercedes. Okno od strony kierowcy opadło. Za kierownicą siedział ciemnowłosy mężczyzna w lustrzanych okularach.
- Dzięki Bogu, Olson jesteś już - rzekł jeden i otworzył tylne drzwi samochodu. Bezceremonialnie wepchnęli Yin na tylne siedzenie i zatrzasnęli drzwi.
- Jesteś pewien, że sobie poradzisz z nią? - spytał jeszcze Olsona.
Tamten uśmiechnął się tylko krzywo.
Ludzie odstąpili od samochodu. Silnik warknął ze zdwojoną mocą i mercedes ruszył z piskiem.
Yin próbowała w tym czasie pozbyć się materiału, który kneblował jej usta. Po dłuższej chwili przekręcania głowy na wszystkie strony pozbyła się knebla.
- Sprytne - mruknął Olson. Dopiero teraz dziewczyna zauważyła, że od dłuższej chwili przygląda jej się w lusterku - Jak ci na imię?
- Nie twój interes - odparła hardo awatar.
Wargi Olsona wykrzywił lekki uśmieszek.
- Miło cię poznać Nietwójinteres.
Mężczyzna zaskoczył Yin. Przez chwilę milczała.
- Yin.
- Co? - odparł Olson patrząc uważnie na drogę, a właściwie to co było kiedyś drogą.
- Nazywam się Yin.
- Dziwne imię. Nie słyszałem, by ktokolwiek takie dziś nosił. Musi być stare.
- Znaczy srebro - odparła dziewczyna zanim pomyślała, że nie powinna nic mówić wrogowi.
- Pasuje - padła odpowiedź.
- Czego ode mnie chcecie? - spytała Yin.
- To nie mój interes, Ja tylko wykonuję rozkazy.
- Cyje rozkazy? Ja nie chciałam być ratowana - rzuciła szybko.
- Nie denerwuj się. Zresztą pomogliśmy ci. Dla tych naukowców jesteś tylko marionetką.
- A wy to niby dobrzy? - mruknęła patrząc na związane nogi - Więc czego traktujecie mnie jak przestępce?
- Rzekłbym, że to dla twojego bezpieczeństwa, ale minąłbym się z prawdą. Nie wiem co chodzi po głowie mojemu zleceniodawcy, ale sądzę, że tu chodzi o bezpieczeństwo wszystkich. Już raz zniszczyłaś świat. Nie chcemy powtórki.
- To czemu mni9e nie zabijecie? - myślała na głoś Yin.
- Mogłoby to wywołać kolejną katastrofę. Nie wiem czy rozumiesz, ale pomyśl o tym jak piękna Ziemia zmieniła się w tą nędzną dziurę. Za drugim razem ludzie mogliby nie dać już sobie rady.
Samochód podskoczył na jakichś kamieniach i dopiero teraz Yin wyjrzała przez okno. Z obu stron drogi wyrastały budynki, niegdyś pewnie piękne, teraz podniszczone i zaniedbane. ulicą przemieszczali się ludzie zabiegani w swoich sprawach.
Zatrzymali się przed obskurnym domem.
Olson wysiadł i otworzył tylne drzwi. Pochylił się by spojrzeć na Yin.
- Posłuchaj, mogę cię rozwiązać i pójdziesz na własnych nogach, albo cię tam zaniosę. Jak wolisz?
- Pójdę - odparła awatar.
Mężczyzna usiadł na tylnym siedzeniu i wyciągnął nóż. Yin cofnęła się.
- Daj mi przeciąć obole - uspokoił ją i zręcznie rozciął metalowy sznur na kostkach dziewczyny. Po chwili tak samo uporał się z więzami na rękach.
- Wysiadasz - Olson wyskoczył z samochodu i pociągnął Yin za rękę.
Dziewczyna wyszarpnęła się z uścisku.
- Sama potrafię wyjść - powiedziała w odpowiedzi na skrzywienie Mężczyzny.
- Jak wolisz - stwierdził tamten wzruszając ramionami - Za mną jeśli łaska.
Udali się do drzwi wejściowych. Stał przy nich ubrany na czarno chłopak. A przynajmniej tak sądziła Yin. Jego twarz przysłaniała maska.
- Witaj Yin czekałem - skłonił głową i odwrócił się do Olsona - Dostaniesz zapłatę. A teraz idź stąd.
Olson skinął głową.
- Trzymaj się mała - rzekł jeszcze na pożegnanie i zawrócił kierując się do samochodu.
- Chodź awatarze. Nie jest tu bezpiecznie - otworzył skrzydło drzwi i skinął elegancko głową - Panie przodem.
Yin podniosła wyżej głowę i weszła do budynku. W jej głowie rozległ się głos.
" Witaj bogini'
Odwróciła się, ale stał tam tylko człowiek w masce.
- Coś się stało? - odezwał się młodzieniec.
- Nic - szepnęła - Prowadź.


Mam nadzieję, że się spodobał
  • awatar Seiti: yyy... gdzie 3 rozdział, co?! Ludzie, nie mam co czytać, sprężać się.
  • awatar misao245: Mi się podobał :) miejsce trochę kojarzy mi się z Wolf's rain :D czekam na ciąg dalszy :*
  • awatar Diabolina: Ta sama muszę przyznać, że nie najwyższych lotów, ale jakoś nie potrafiłam tego lepiej napisać. Może lepiej przejrzę następny zanim wstawię :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Posłuchajcie. Kojarzy mi się z moim opowiadaniem

A to postać Yin



Dzięki za tak miłe komentarze. Cieszę się ,że komuś moje opowiadanie się spodobało
  • awatar Diabolina: jasne, że czytam w końcu jestem CZAROWNICĄ :D
  • awatar Lisa Angels: WŁAŚNIE TAK JĄ SOBIE WYOBRAŻAŁAM! Czytasz mi w myślach?
  • awatar Seiti: Świetna piosenka. Ja lepiej nie dodaję piosenek jakie mi się kojarzą z moim, musiałabym się zapaść pod ziemię. :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
150 lat po nieznanej katastrofie.
Życie na Ziemi niemal umarło. Miasta zostały zrujnowane, wszystko zrównane z ziemią. Teraz ludzkość powoli podnosi się na nogi. Budowane są miasta, zaczynają pracować fabryki. Jednak to nie jest już ten sam świat co wcześniej. Mimo to krok po kroku naprawia się błędy z przeszłości. Bo to ludzka głupota i ciekawość sprowadziły Armagedon. incydent z przeszłości na zawsze zaburzył równowagę świata. Planeta zwana niegdyś Ziemią, teraz nosi nazwę Terra Morte. Legendy głosiły. że z chwilą obudzenia się awatara, otworzy się brama do Raju - miejsca wiecznego życia i szczęścia. Od tamtej pory poszukuje się awatara, w nadziei na nowe lepsze życie.

Rozdział I

Biel. Wokół wszędzie biel. Białe ściany, biały sufit, białe lampy. Yin zastanawiała się , czy podłoga też jest biała. Chciała wstać, ale nie mogła. Coś trzymało ja na blacie stołu. Zaskoczona próbowała przerwać metalowe okowy, ale nie potrafiła. Leżała naga na stole, nie mogąc się przed niczym obronić. Ale właściwie po co się bronić? Zmarszczyła brwi, gdy jakieś urządzenie przy jej głowie wydało donośny gwizd.
Rozległ się odgłos otwieranych drzwi i szuranie butów.
- Obudziła się - rozległ się męski głos. Człowiek podszedł do stołu lustrując postać Yin jak eksperyment naukowy.
Gdzieś zza drzwi dobiegł głos.
- Zaraz przyjdzie doktor Messeger.
Yin bała się oddychać. Czuła strach, którego nie umiała wyjaśnić. Miała wielką ochotę skulić się i zniknąć.
Znów trzasnęły drzwi i rozległ się stukot damskich obcasów.
- Panie Ronnel - odezwał się zirytowany kobiecy głos - Nie przypominam sobie, by pan miał tu być. Wiem, że pańskie ambicje są duże, ale to jest sprawa zbyt wysokiej wagi, by powierzyć ją komuś bez odpowiednich kwalifikacji.
Mężczyzna naburmuszył się, ale nic nie odrzekł i posłusznie wyszedł z pomieszczenia.
Kobieta podeszła do stołu i Yin mogła jej się lepiej przyjrzeć. Była elegancka i nawet dość ładna. Wyglądała na góra trzydzieści lat. Ciemnobrązowe włosy upięła w misterny kok. Piwne oczy patrzyły bystro zza okularów.
- Myślę, że to już nie będzie potrzebne - mruknęła odłączając kable od maszyny przy głowie Yin. Okowy więżące jej ręce i nogi same się otworzyły.
Doktor uśmiechnęła się.
- Możesz wstać kochanie?
Yin powoli podniosła się. Pomieszczenie zawirowało jej przed oczami. Zachwiała się i usiadła na stole. Silne dłonie kobiety trzymały ją za ramiona dopóki zawroty głowy nie ustały.
- Lepiej już? - w głosie kobiety kryła się troska.
Dziewczyna z wysiłkiem kiwnęła głową.
- To dobrze. Pójdziesz ze mną - chwyciła Yin za dłoń - Ale najpierw załóż to - zsunęła z siebie biały kilt i zarzuciła jej na ramiona. Yin czuła się zakłopotana tym, że nie potrafi sobie poradzić nawet z ubraniem.
Doktor Messeger otworzyła drzwi i skinęła na dziewczynę.
- Chodź moja droga.
Yin posłusznie poszła za nią.
Wyszły na korytarz, którym przemieszczały się masy ludzi w białych fartuchach. Większość była zajęta swoimi sprawami i spieszyła się gdzieś, ale niektórzy przystawali w niemym zdumieniu patrząc na Yin. Doktor Messeger nie zwracając na nich uwagi ciągnęła dziewczynę za sobą, aż znalazły się przy drzwiach oznaczonych numerem 94832.
- Wejdź - mruknęła kobieta wpychając Yin do pomieszczenia.
Dziewczyna przestąpiła próg i jej stopy zagłębiły się w puszystym i miękkim dywanie. Ten pokój był zupełnie inny od tego w którym obudziła się Yin. Ściany były jasnoniebieskie, podłoga drewniana, a samo pomieszczenie zawierało wygodne meble.
Kobieta wskazała dużą kanapę.
- Usiądź - rozkazała
Yin wykonała polecenie. Czuła się dziwnie. Wszystko było obce.
Doktor Messeger siadła naprzeciw w wygodnym fotelu. Patrzyła uważnie na Yin.
- Nazywam się Alice Messeger, jestem tutejszym Sylarytem - urwała na widok zdumienia na twarzy dziewczyny - Łatwiej ci będzie zrozumieć, że jestem twoją opiekunką. Umiesz mówić?
- Tak - Yin zaskoczył jej głos. Był słodki melodyjny i nieco piskliwy.
- Wiesz jak masz na imię?
- Yin.
Kobieta skinęła głowa.
- Dobrze. Wiesz co tu robisz?
- Nie.
- A kim jesteś?
- Nie.
Alice odchrząknęła.
- Masz świadomość,że nie jesteś zwykła?
- Co to znaczy zwykła? - zmarszczyła brwi Yin.
- Zwykła, czyli taka jak inni - padła odpowiedź.
- A nie jestem?
- Niestety Yin, ale nie. Właśnie dlatego tu jesteś, w Instytucie Rockasser.
- Jak się tu znalazłam?
- Pozwól, że ci wszystko opowiem. Jakieś 150 lat temu to miejsce nazywało się Ziemią. Ludzie żyli spokojnie. Świat był piękny, nie było wojen ani głodu. Naukowcy znaleźli wtedy sarkofag. po jego otwarciu okazało się, że nie znajdują się tam kości czy zwłoki, lecz ciało. Ciało dziewczyny, które funkcjonowało. Serce biło, oddech był jak u normalnego człowieka. Uznano wtedy, że z nieznanych przyczyn dziewczyna zapadła w śpiączkę i przetrwała w letargu kilka tysięcy lat. Ubrana była niczym egzotyczna księżniczka dawnych krajów. Miała na sobie tyle złota i klejnotów, że uznano,że to jakaś bogini. Jej odkrycie wzbudziło sensację na całym świecie. Przewieziono ją natychmiast do New Yorku, ale ona obudziła się w drodze. Nie była silna, ale jakoś udało jej się wydostać z sarkofagu i uciec z ciężarówki. Natychmiast podjęto pościg za nią. Osaczono ją w lesie. Była przerażona, krzyczała w wielu językach. próbowali ją uspokoić, ale nie rozumiała, albo nie chciała słuchać. Ziemia zaczęła się trząść, a wiatr zaczął wiać tak silnie, że niemal przewracał ludzi. Znajdowali się zbyt blisko miasta. Od razu naukowcy pojęli, że ta istota kontroluje żywioły, jest awatarem. Zbyt późno zareagowano. Silne wstrząsy dosięgły całej planety. Erupcje wulkanów, wstrząsy ziemi, tsunami, tornada...Armagedon. Pochwycono dziewczynę i próbowano zmusić, by przestała, ale nie udało się. Dopiero gdy uśpiono awatar chaos zaczął cichnąć. Dopiero po dziesięciu latach wszystko się uspokoiło. Przeżyła garstka ludzi, to oni odbudowali ludzką rasę. Jednym z nielicznych ocalonych, był naukowiec, który zajmował się dziewczyną z sarkofagu. Udało mu się mozolnie odbudować sprzęty potrzebne do życia. Miał dość duże zapasy pożywienia, by przeżyć. Ale towarzystwo uśpionego awatara nie było najlepsze. Naukowiec w końcu zwariował i popełnił samobójstwo. Jego zwłoki i dziewczynę znaleziono dopiero siedemdziesiąt lat później. Awatar uśpiona w kapsule wcale się nie zmieniał. Wyglądała tak samo jak przed katastrofą. Uznano, że nie będzie się jej budzić niepotrzebnie. I trwała tak aż do dnia dzisiejszego.
Yin objęła się ramionami.
- To ja jestem tym awatarem, prawda? - pisnęła cicho.
- Tak - przytaknęła doktor.
- Więc czemu mnie obudziliście?
- Jesteś niebezpieczna, to fakt. Ale twoja moc może przynieść nam wiele dobrego. Nie wiemy jeszcze co, ale dowiemy się. Na razie postaraj się spokojnie posiedzieć, aż wrócę - rzekła Alice i podeszła do drzwi. Jeszcze raz odwróciła się - Nie martw się niczym.
Yin usłyszała jak zamyka drzwi na klucz.
Została sama.
- Jestem awatarem. Zgubą ludzkości. Śmiercią ludzi - wypowiadał na głos słowa, które przychodziły jej na myśl.
Rozejrzała się po pomieszczeniu. na ścianie wisiało duże lustro. Yin wstała i zaintrygowana podeszła do niego.
W lustrze odbiła się twarz dziewczyny o skórze koloru śniegu, Spod skołtunionych jasno srebrnych włosów patrzyły liliowe oczy. Drobne usta koloru płatków róży zaciskały się w wąską kreskę.
Yin nie była wysoka. Jej szczupłe ciało wyglądało niemal ludzko, ale otaczała je jakby srebrzysta poświata. Wyglądała na tak kruchą i drobną. Była bardziej duchem, niż żywą istotą.
Doktor Messeger wróciła niosąc tacę z jedzeniem.
- Pomyślałam,że możesz być głodna - postawiła ją na stole - Zapraszam.
Dziewczyna poczuła głód, więc podeszła do doktor i przyjrzała się tacy. Były na niej najróżniejsze potrawy, które pachniały smakowicie. Tylko Yin żadnej nie znała. Kolejny obcy element.
Na próbę wzięła duży czerwony owoc i wbiła w niego zęby. Był naprawdę pyszny więc dziewczyna zjadła cały.
- Co to było? - spytała, gdy przełknęła ostatni kęs.
- Nektarnik, rosną tylko nad wodą. Widzę, że ci smakował. Zjesz coś jeszcze?
- Nie, to mi wystarczy.
- Wobec tego przebierz się - wskazała na rzucone na kanapę ubrania.
Yin w skupieniu przyjrzała się ubraniom. Sznurowane buciki, krótka sukienka i płaszcz. Wszystko czarne. Pospiesznie zrzuciła kilt i przebrała się.
Alice uśmiechnęła się.
- Świetnie. Chciałam cię przetrzymać jeszcze noc w Instytucie, ale mój szef nalega, by cie stąd zabrać.
Dopiero teraz awatar zauważyła, że kobieta zmieniła swój zgrabny kostium na obcisły kombinezon. Do pasa miała przytroczony nóż i pistolet.
Na widok broni Yin zesztywniała. Bała się jej.
Alice zauważyła jej przerażenie i uśmiechnęła się.
- Nie przejmuj się. To konieczność - objęła dziewczynę ramieniem. Yin nie podobała się ta poufałość. Nagle poczuła się zagubiona.
- Gotowa?
Yin zamrugała.
- Co? A tak, jestem gotowa.
Bała się koszmarnie. Ale uznała, że zachowa to dla siebie.
  • awatar Wiki Wolf: intrygujące:D Po prostu fantastico!
  • awatar Seiti: Kolejna osoba, która wpędza mnie w kompleksy. Jak tak dalej pójdzie to zamknę się w sobie i przestane pisać. Podoba mi się Twój styl, pięknie posługujesz się słowem. Będę Twoją fanką, na bank. :D
  • awatar Lisa Angels: początek bardzo ciekawy. historia wciagajaca i orginalna. teraz pozostało mi tylko czekać na więcej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witajcie! Ten blog będzie głównie o anime mandze i moich opowiadaniach. Mam nadzieję, że komuś się spodoba.